sobota, 18 lutego 2017

Pora na kłujące zbiory

Witajcie!

Patrząc za okno, wydawało by, że mamy jałowy czas na wszelkie zbiory. Okazuje się, że nawet w oczekiwaniu na wiosnę można znaleźć pozytywy. Zima to idealny okres na spacer do lasu po igliwie sosnowe, jodłowe oraz świerkowe. Igliwie bogate jest w duże ilości witaminy A, C oraz dodatkowe antyoksydanty.

WŁAŚCIWOŚCI

Mają działanie odkażające oraz antynowotworowe. Działa skutecznie na przeziębienie i grypę. Naturalna alternatywa dla wszechobecnych i nieco przereklamowanych preparatów na infekcje.

JAK STOSOWAĆ?

Z igliwia można parzyć herbatki, wykorzystać je jako tonik do skóry (świetnie matuje i redukuje przebarwienia) lub stosować do kąpieli (redukuje ZUM, wpływa na zmniejszenie bezsenności).


CIEKAWOSTKI

Drobno posiekane młode igły stosuje się do marynowania mięs i ryb, aromatyzuje się nimi także alkohole. Gałązki kłujących zbiorów można także wykorzystać jako dekoracja do domowych atomizerów (na bazie olejków eterycznych, wody i kilku kropel alkoholu). Polecam.



środa, 27 lipca 2016

Jak zostałam młodym działkowcem? Czy realizuję cele życiowe?

Witajcie :)

Gdyby ktoś powiedział mi rok temu, że zostanę "młodym" działkowcem zaśmiałabym się mu w twarz. Nigdy nie miałam w sobie tyle samozaparcia, aby siać, plewić i zbierać plony. Szybko traciłam zapał i dawałam za wygraną. Pomysł wpadł całkiem przypadkowo. Na wiosnę przejechaliśmy się na ogródki działkowe, którymi nikt się nie zajmował. Nie potrzebowaliśmy dużo czasu, żeby podjąć decyzje o ogarnięciu terenu. Wizja własnych owoców i warzyw (chociaż w małym stopniu) radowała mi serce więc zakasaliśmy rękawy i zaczęliśmy działać.

Jak widzicie, na początku nie było łatwo.



W sumie nie było momentu, żebyśmy stracili wiarę, że nasz pomysł ma szansę realizacji. W gorszych chwilach wzajemnie się motywowaliśmy, żeby jechać, skopać, wyciąć i uporządkować. W końcu zachciało się własnych upraw eko. 


Działkę podzieliliśmy sobie na część warzywną i owocową. Mierząc siły na zamiary rozpoczęliśmy od dwóch prostokątów upraw. Posadziliśmy też drzewka owocowe. Kto bardziej bystry zauważy przedmiot zdecydowanie mało ekologiczny. Cóż...wydało się. 

Na wiosnę udało się działkę kilka razy skosić i zaczęła nabierać barw.

Jak widzicie w tle, przygotowane są już dwie kolejne części na posadzenie roślinek. 


 Bardzo słodkie pomidorki. Polecam zasadzić u siebie. Nie wymagają dużo pracy a są przepyszne w smaku i oczywiście zdrowe!

 Pomysł z oponami jak dla nas nowatorski ale wszystkim przypadł do gustu (skromność przeze mnie przemawia).

 Na wiosnę byliśmy na targach ogrodniczych i zakupiliśmy takiego kwiatka. Nie pamiętam nazwy, może kojarzycie? Zapach jak w kwiaciarni, Uwielbiam :D


Nie namawiam Was oczywiście na zakładanie własnych ogródków (nie każdy ma gdzie) ale dzisiejszym postem chciałam udowodnić, że można czasem iść za ciosem i spełnić swoje zamierzenia. Spróbować, konsekwentnie dążyć do czegoś i pracować. Ja tej umiejętności jeszcze nie posiadłam ale cały czas się uczę. Początkowo szalony pomysł bawienia się w działkowca spotkał się z półuśmieszkiem znajomych. Jednak z czasem zauważyli, że nie był to tygodniowy kaprys a trochę dłuższa przygoda. Teraz nam dopingują. Zachęcam Was do spełniania własnych pragnień, życzeń i marzeń. Każdy z nas ma inne, wyjątkowe i właściwie tylko od nas zależy czy uda się je zrealizować.

Tylko ja potrafię od koszenia trawy i sprzątania działki przejść płynnie do psychoanalizy. ;)



Czy są tu działkowcy? A może udało się Wam zrobić coś, żeby spełnić swoje zamierzenia? Chwalcie się w komentarzach. 

Pozdrawiam
Ruda1990 

niedziela, 17 lipca 2016

Wycieczka na zamek do Iłży :)

Witajcie Kochani :)

Dzisiaj będzie krótko. Chciałam się z Wami podzielić małą fotorelacją z dzisiejszej wycieczki z moim ukochanym. Byliśmy na zamku w Iłży. Ciche, spokojne miejsce, idealne do spędzenia niedzielnego popołudnia. Dużo pięknych widoków jak na tak małe miasteczko.
Warto zobaczyć :)

Buziaki, Emila.









 Miałam na sobie:
T-shirt - Cropp
Marynarka - podobna tu: KLIK
Jeansy - Goodies
Espadryle - HOUSE 
Torebka - HOUSE



wtorek, 12 lipca 2016

Złoto Maroka czyli kilka słów o olejku arganowym

Witajcie!

Lato w pełni a my wciąż walczymy ze znalezieniem cennych, wolnych chwil na przygotowanie postów. Pomysłów mamy sporo ale nadgodzin, dodatkowych obowiązków służbowo-uczelnianych także nie mało. Ale motywujemy się wzajemnie i pracujemy nad systematycznością! Od teraz.

Sezon urlopowy w pełni i pewnie większość z Was wybierze beztroskie leniuchowanie na słońcu czy aktywny sposób spędzania wolnego czasu. Niezależnie gdzie los Was wyrzuci warto zaopatrzyć się w odpowiednią ochronę wrażliwej na promienie słoneczne skóry. Dobrze wiemy, że witamina D jest dla organizmu bardzo potrzebna stąd staramy się nie uciekać cały czas ze słońca (tylko w godzinach południowych). Istotne jest właściwie zabezpieczenie skóry np. poprzez zastosowanie odpowiednich produktów. Ogólnie rzecz biorąc zachęcam Was do zastosowania produktów gotowych o prostym składzie. Mowa o olejach. Dziś bohaterem wpisu jest olej arganowy.



Dzięki witaminie E przeciwdziała procesom starzenia się skóry, wpływa na regenerację naskórka (płaszcz hydrolipidowy). Korzystny dla osób z trądzikiem, ponieważ reguluje wydzielanie sebum. Olej arganowy docenią osoby o suchej, skłonnej do podrażnień skórze. Wpływa na poprawę elastyczności skóry.

Świetnie sprawdzi się także w pielęgnacji całego ciała (zmniejsza blizny i rozstępy, znacznie redukuje miejsca pokryte cellulitem). Kobietom z włosami cienkimi i matowymi także powinien przypaść do gustu. Można go wsmarować w skórę głowy (wzmocni cebulki), nałożyć olej przed myciem lub po prostu zabezpieczyć nim końcówki.


Na koniec rada dla mam, warto zamienić drogeryjne mleczka, olejki dla maluchów właśnie na olej arganowy. Pielęgnuje skórę po AZS, egzemie i łuszczycy. W przypadku niemowląt (i nie tylko) można zastosować masaż olejkiem, dodać go do kąpieli lub wsmarować. Dzięki naturalnym składnikom dziecko nie ma styczności z barwnikami, konserwantami, które mogą spowodować alergię.

Moja opinia:
Stosuję olej regularnie od ponad 1,5 miesiąca. Nakładam go wraz z keratyną na suchą, oczyszczoną skóre twarzy wieczorem. Cera jest lepiej nawilżona, rzadziej zdarzają się niespodzianki. Z reguły związane tylko z comiesięcznym wahaniem nastrojów 'miesiączkowych'.

A jaki Wy polecacie olej?

piątek, 27 maja 2016

Słodzik, który leczy próchnicę!

Patrząc na tytuł można odnieść wrażenie, że jest to antagonizm.
Czy produkt, który z natury jest słodki może mieć działanie przeciwpróchnicze?
Okazuje się, że tak.



Mowa oczywiście o cukrze pozyskiwanym przeważnie z brzozy czyli ksylitolu.
W składzie produktów często oznaczany jest pod tajemnicznym E967. Szczególną wartość cukry brzozowego docenią diabetycy, ponieważ ma 14-krotnie niższy indeks glikemiczny i przetwarzany jest przy małym udziale insuliny. Do innych zalet można zaliczyć: wzmocnienie układu odpornościowego, obniżenie poziomu cholesterolu, opóźnienie procesów starzenia. Informacja dla osób z osteoporozą - ułatwia wchłanianie wapnia. Ponadto likwiduje płytkę nazębną, leczy zakażenia jamy ustnej drożdżakami z grupy Candida.


Praktycznie niczym nie różni się od cukru białego jeśli porównujemy smak i wygląd.
Z informacji praktycznych: należy wprowadzać do diety stopniowo. Różne źródła podają odmienne informacje (rozpocząć od 0,5 łyżeczki i max. do 3 łyżeczek na dobę, natomiast na opakowaniu jest napisane, że można stosować do 10 łyżeczek dziennie). Proponuję spróbować na sobie dobrać odpowiednią dawkę ale np. nie przekraczając zalecanych dawek. Ewentualny efekt przeczyszczający związany jest z tym, że organizm musi zacząć wytwarzać odpowiednie enzymy do jego trawienia.



Stosujecie ksylitol? Czy macie inne pomysły na zamiennik dla białego cukru?

wtorek, 3 maja 2016

Pasta do zębów APIDENT bez fluoru - recenzja

Witajcie J
Pasta APIDENT to jeden z produktów z którym nie zamierzam się rozstawać. Kupiłam ją właściwie bardziej z ciekawości niż z polecenia. Jakiś czas temu poszukiwałam pasty do zębów bez fluoru 
i postanowiłam ja wypróbować. Od dawna toczy się spór nt. szkodliwości fluoru. Wynika to z faktu, że z każdej strony jesteśmy bombardowani tymi składnikiem (woda do picia jest fluorowana itp). Problemem jest jego przedawkowanie co niestety w obecnych czasach jest bardzo prawdopodobne.  Początkowym objawem nadmiernej ilości są żółtawe plamy, które z czasem ciemnieją. Ponadto mimo wzmocnienia szkliwa, fluor obniża także jakość tkanki kostnej i zębiny co może prowadzić do fluorozy.

Wszystko to przekonało mnie do tego, aby znaleźć sobie pastę, która skutecznie oczyści zęby
 a jednocześnie nie będzie miała fluoru w składzie. Na rynku pojawia się coraz więcej produktów, które oferują takie ekologiczne pasty.



Skład:
- Aqua;
- Calcium Carbonate – właściwości czyszczące;
- Sorbitol – substancja słodząca;
- Gliceryna – utrzymuje odpowiednią konsystencję pasty; zapobiega wysychaniu;
- Colloidal silica – środek polerująco – ścierny;
- Dodium benzoate – konserwant;
-Titanium dioxide – nadaje biały kolor paście;
-Sodium phosphate – substancja przeciwzbrylająca;
- Menthol- substancje smakowo – zapachowe;
- Sodium saccharin – zapobiega powstawaniu próchnicy;
- Green tea extract- ekstrakt z zielonej herbaty;
- Chamomilla recutita extract- działa przeciwzapalnie;
- Maris sal- - wzmacnia szkliwo;
-Propolis exctract- - działanie przeciwbakteryjne;
-Salvia officinalis (sage) leaf extract- jw.
-Cocamidopropyl betaine- środek pieniący, umożliwia równomierne rozprowadzenie składników pasty;
-Krameria triandra root extract- działanie przeciwzapalne, odkażające;
-Echinacea purpea extract- działanie przeciwzapalne, przeciwbakteryjne;
- Aloe extract- ma silne działanie łagodzące antybakteryjne, przeciwzapalne, korzystnie oddziałuje na błony śluzowe;
-Arnica Montana flower extract- działanie bakteriostatyczne, skutecznie leczy zapalenie dziąseł;
-Thymus vulgaris (thyme) Extract- wyciąg z tymianku; działanie bakteriobójcze i grzybobójcze;
-Mentha piperita oil - działanie przeciwzapalne.


W paście znajduje się wiele ekstraktów ziół tj. szałwii, rumianku, jeżówki, tymianku, arniki i propolisu. Pasta dobrze czyści zęby i jamę ustną, pozostawia świeży zapach mięty. Zdecydowanie jestem z niej zadowolona. Koszt to ok. 12 zł. 

Już niedługo na blogu pojawi się post o tajemniczym składniku słodzącym, który niweluje próchnicę. Czy taka kombinacja jest   w ogóle możliwa? 

Pozdrawiam


niedziela, 17 kwietnia 2016

Pożyteczne saprofity? - kilka słów o kuracji drożdżami.

Witajcie J
W przypadku kuracji oczyszczających musimy pamiętać o jednoczesnym wzmacnianiu organizmu. Oczyszczanie organizmu samo w sobie nie jest skuteczne jeśli nie dostarczymy jednocześnie wielu składników odżywczych.  Istotne jest zapewnienie homeostazy. Dziś kilka słów o kuracji drożdżami.




Co to są drożdże?
Zaczniemy stricte biologicznie i niezbyt zachęcająco. Są to jednokomórkowe grzyby, które w sprzyjających warunków błyskawicznie się rozmnażają poprzez pączkowanie.  Drożdże są saprofitami, które uwielbiają podłoża zawierające cukry proste. Ostatnie zdanie nie bez przyczyny o czym dowiecie się w późniejszej części posta.
Wartości odżywcze drożdży
Zawierają bombę witamin oraz składników mineralnych. Ich właściwości wynikają głównie z dużych ilości witamin z grupy B. Każda z nas, dbająca o włosy, skórę i paznokcie świetnie tą grupę witamin kojarzy.  Jest to mocna załoga, która świetnie radzi sobie z odtruwaniem (B6), przeciwdziała odkładaniu się tłuszczu (B7),  eliminuje bezsenność (B3), wzmacnia układ nerwowy (B2) oraz która odpowiada za odpowiednie przetworzenie pokarmu czyli odpowiada za metabolizm organizmu (B1). Ponadto drożdże zawierają także wiele minerałów: cynk poprawiający kondycję włosów i stan paznokci, krwiotwórcze żelazo, selen odtruwający i wspomagający wchłanianie witamin A i E, oraz magnez, który pomaga nam w sytuacjach stresowych. 
Istotna informacja dla wegetarian. Białko, które wchodzi w skład drożdży zawiera białko podobne do białka w mięsie.

Spróbujmy zestawić zbiorcze działanie:
- wspomagają pamięć i koncentrację;
- wzmacniają włosy i paznokcie;
- działają antydepresyjnie;
- skutecznie poprawiają jakość snu;
- likwidują nadwagę;
- korzystnie poprawiają stan cery;
- łagodzą nerwobóle;
- oczyszczają z toksyn poprzez stymulację narządów wydzielniczych i trawiennych.




Z czym to się je

Nagłówek przewrotny ale pamiętajcie, że drożdży nigdy nie wolno jeść na surowo. Cały czas mają one zdolność do rozmnażania a nie chcemy lokatorów,  którzy będą wyjadać najlepsze kąski z naszego pożywienia. Obecność w przewodzie pokarmowym objawiłaby się najprawdopodobniej wzdęciami i bulgotaniem. Prawidłowo należy je zalać wrzątkiem lub mlekiem (jak kto woli). Swoją drogą za jakiś ukaże się post o tym dlaczego możemy całkowicie zrezygnować z mleka. 
Wracając do drożdży, zalanie wrzątkiem jest potrzebne, ponieważ giną w temp. 60 stopni Celsjusza. Zdaję sobie sprawę, że niektórzy z Was nie radząc sobie z zapachem i smakiem będą chcieli je dosłodzić. Ale odradzam, ponieważ nawet słodzenie miodem powoduje utratę selenu, który jest liderem w oczyszczaniu organizmu z toksyn.




Jak stosowałam?

Drożdże zarówno piłam jak i stosowałam te w tabletkach. Najważniejsza jest konsekwencja i cierpliwość. Jeśli planujemy wdrożyć terapię w celu poprawy stanu cery i paznokci może to potrwać dłużej. Organizm jako skomplikowane centrum początkowo zużywa wszystkie dobroczynne składniki tam gdzie jest to najpotrzebniejsze np. aby poprawić pracę trzustki, złagodzić nerwobóle itp. W przypadku gdy sytuacja się unormuje pozostałe witaminy przekazywane są np. do regeneracji skóry, paznokci itp. Z góry ustalona jest właściwa hierarchia ważności. W naszym przypadku wymagana jest cierpliwość. Organizm z pewnością odpowiednio nam się zrewanżuje. Jestem tego pewna!





Moja opinia

Zachęcam do zastosowania. Bez skutków ubocznych (możliwy początkowy wysyp, który z czasem mija) ale jaki to jest problem przy tylu pozytywnych właściwościach? W moim przypadku poprawił się stan cery i urosły paznokcie. Kondycja organizmu jak najbardziej na tak. ;) Chyba stałam się nawet mniej nerwowa w czasie PMS? A to duży pozytyw dla mojego otoczenia ;)  Koszt kuracji jest śmiesznie niski. 1 opakowanie drożdży to cena mniejsza od 1zł. Jedna kostka wystarczyła mi na 2-3 dni. 10 zł to max. za miesiąc stosowania. Opakowanie drożdzy w kapsułkach kosztuje podobnie. 10 zł to odmówienie sobie jednej paczki chipsów i powiedzmy 2 opakowań ciastek. Tak niewiele a jaki pozytywny skutek.


Pozdrawiam serdecznie,
Ruda