środa, 27 lipca 2016

Jak zostałam młodym działkowcem? Czy realizuję cele życiowe?

Witajcie :)

Gdyby ktoś powiedział mi rok temu, że zostanę "młodym" działkowcem zaśmiałabym się mu w twarz. Nigdy nie miałam w sobie tyle samozaparcia, aby siać, plewić i zbierać plony. Szybko traciłam zapał i dawałam za wygraną. Pomysł wpadł całkiem przypadkowo. Na wiosnę przejechaliśmy się na ogródki działkowe, którymi nikt się nie zajmował. Nie potrzebowaliśmy dużo czasu, żeby podjąć decyzje o ogarnięciu terenu. Wizja własnych owoców i warzyw (chociaż w małym stopniu) radowała mi serce więc zakasaliśmy rękawy i zaczęliśmy działać.

Jak widzicie, na początku nie było łatwo.



W sumie nie było momentu, żebyśmy stracili wiarę, że nasz pomysł ma szansę realizacji. W gorszych chwilach wzajemnie się motywowaliśmy, żeby jechać, skopać, wyciąć i uporządkować. W końcu zachciało się własnych upraw eko. 


Działkę podzieliliśmy sobie na część warzywną i owocową. Mierząc siły na zamiary rozpoczęliśmy od dwóch prostokątów upraw. Posadziliśmy też drzewka owocowe. Kto bardziej bystry zauważy przedmiot zdecydowanie mało ekologiczny. Cóż...wydało się. 

Na wiosnę udało się działkę kilka razy skosić i zaczęła nabierać barw.

Jak widzicie w tle, przygotowane są już dwie kolejne części na posadzenie roślinek. 


 Bardzo słodkie pomidorki. Polecam zasadzić u siebie. Nie wymagają dużo pracy a są przepyszne w smaku i oczywiście zdrowe!

 Pomysł z oponami jak dla nas nowatorski ale wszystkim przypadł do gustu (skromność przeze mnie przemawia).

 Na wiosnę byliśmy na targach ogrodniczych i zakupiliśmy takiego kwiatka. Nie pamiętam nazwy, może kojarzycie? Zapach jak w kwiaciarni, Uwielbiam :D


Nie namawiam Was oczywiście na zakładanie własnych ogródków (nie każdy ma gdzie) ale dzisiejszym postem chciałam udowodnić, że można czasem iść za ciosem i spełnić swoje zamierzenia. Spróbować, konsekwentnie dążyć do czegoś i pracować. Ja tej umiejętności jeszcze nie posiadłam ale cały czas się uczę. Początkowo szalony pomysł bawienia się w działkowca spotkał się z półuśmieszkiem znajomych. Jednak z czasem zauważyli, że nie był to tygodniowy kaprys a trochę dłuższa przygoda. Teraz nam dopingują. Zachęcam Was do spełniania własnych pragnień, życzeń i marzeń. Każdy z nas ma inne, wyjątkowe i właściwie tylko od nas zależy czy uda się je zrealizować.

Tylko ja potrafię od koszenia trawy i sprzątania działki przejść płynnie do psychoanalizy. ;)



Czy są tu działkowcy? A może udało się Wam zrobić coś, żeby spełnić swoje zamierzenia? Chwalcie się w komentarzach. 

Pozdrawiam
Ruda1990 

niedziela, 17 lipca 2016

Wycieczka na zamek do Iłży :)

Witajcie Kochani :)

Dzisiaj będzie krótko. Chciałam się z Wami podzielić małą fotorelacją z dzisiejszej wycieczki z moim ukochanym. Byliśmy na zamku w Iłży. Ciche, spokojne miejsce, idealne do spędzenia niedzielnego popołudnia. Dużo pięknych widoków jak na tak małe miasteczko.
Warto zobaczyć :)

Buziaki, Emila.









 Miałam na sobie:
T-shirt - Cropp
Marynarka - podobna tu: KLIK
Jeansy - Goodies
Espadryle - HOUSE 
Torebka - HOUSE



wtorek, 12 lipca 2016

Złoto Maroka czyli kilka słów o olejku arganowym

Witajcie!

Lato w pełni a my wciąż walczymy ze znalezieniem cennych, wolnych chwil na przygotowanie postów. Pomysłów mamy sporo ale nadgodzin, dodatkowych obowiązków służbowo-uczelnianych także nie mało. Ale motywujemy się wzajemnie i pracujemy nad systematycznością! Od teraz.

Sezon urlopowy w pełni i pewnie większość z Was wybierze beztroskie leniuchowanie na słońcu czy aktywny sposób spędzania wolnego czasu. Niezależnie gdzie los Was wyrzuci warto zaopatrzyć się w odpowiednią ochronę wrażliwej na promienie słoneczne skóry. Dobrze wiemy, że witamina D jest dla organizmu bardzo potrzebna stąd staramy się nie uciekać cały czas ze słońca (tylko w godzinach południowych). Istotne jest właściwie zabezpieczenie skóry np. poprzez zastosowanie odpowiednich produktów. Ogólnie rzecz biorąc zachęcam Was do zastosowania produktów gotowych o prostym składzie. Mowa o olejach. Dziś bohaterem wpisu jest olej arganowy.



Dzięki witaminie E przeciwdziała procesom starzenia się skóry, wpływa na regenerację naskórka (płaszcz hydrolipidowy). Korzystny dla osób z trądzikiem, ponieważ reguluje wydzielanie sebum. Olej arganowy docenią osoby o suchej, skłonnej do podrażnień skórze. Wpływa na poprawę elastyczności skóry.

Świetnie sprawdzi się także w pielęgnacji całego ciała (zmniejsza blizny i rozstępy, znacznie redukuje miejsca pokryte cellulitem). Kobietom z włosami cienkimi i matowymi także powinien przypaść do gustu. Można go wsmarować w skórę głowy (wzmocni cebulki), nałożyć olej przed myciem lub po prostu zabezpieczyć nim końcówki.


Na koniec rada dla mam, warto zamienić drogeryjne mleczka, olejki dla maluchów właśnie na olej arganowy. Pielęgnuje skórę po AZS, egzemie i łuszczycy. W przypadku niemowląt (i nie tylko) można zastosować masaż olejkiem, dodać go do kąpieli lub wsmarować. Dzięki naturalnym składnikom dziecko nie ma styczności z barwnikami, konserwantami, które mogą spowodować alergię.

Moja opinia:
Stosuję olej regularnie od ponad 1,5 miesiąca. Nakładam go wraz z keratyną na suchą, oczyszczoną skóre twarzy wieczorem. Cera jest lepiej nawilżona, rzadziej zdarzają się niespodzianki. Z reguły związane tylko z comiesięcznym wahaniem nastrojów 'miesiączkowych'.

A jaki Wy polecacie olej?

piątek, 27 maja 2016

Słodzik, który leczy próchnicę!

Patrząc na tytuł można odnieść wrażenie, że jest to antagonizm.
Czy produkt, który z natury jest słodki może mieć działanie przeciwpróchnicze?
Okazuje się, że tak.



Mowa oczywiście o cukrze pozyskiwanym przeważnie z brzozy czyli ksylitolu.
W składzie produktów często oznaczany jest pod tajemnicznym E967. Szczególną wartość cukry brzozowego docenią diabetycy, ponieważ ma 14-krotnie niższy indeks glikemiczny i przetwarzany jest przy małym udziale insuliny. Do innych zalet można zaliczyć: wzmocnienie układu odpornościowego, obniżenie poziomu cholesterolu, opóźnienie procesów starzenia. Informacja dla osób z osteoporozą - ułatwia wchłanianie wapnia. Ponadto likwiduje płytkę nazębną, leczy zakażenia jamy ustnej drożdżakami z grupy Candida.


Praktycznie niczym nie różni się od cukru białego jeśli porównujemy smak i wygląd.
Z informacji praktycznych: należy wprowadzać do diety stopniowo. Różne źródła podają odmienne informacje (rozpocząć od 0,5 łyżeczki i max. do 3 łyżeczek na dobę, natomiast na opakowaniu jest napisane, że można stosować do 10 łyżeczek dziennie). Proponuję spróbować na sobie dobrać odpowiednią dawkę ale np. nie przekraczając zalecanych dawek. Ewentualny efekt przeczyszczający związany jest z tym, że organizm musi zacząć wytwarzać odpowiednie enzymy do jego trawienia.



Stosujecie ksylitol? Czy macie inne pomysły na zamiennik dla białego cukru?

wtorek, 3 maja 2016

Pasta do zębów APIDENT bez fluoru - recenzja

Witajcie J
Pasta APIDENT to jeden z produktów z którym nie zamierzam się rozstawać. Kupiłam ją właściwie bardziej z ciekawości niż z polecenia. Jakiś czas temu poszukiwałam pasty do zębów bez fluoru 
i postanowiłam ja wypróbować. Od dawna toczy się spór nt. szkodliwości fluoru. Wynika to z faktu, że z każdej strony jesteśmy bombardowani tymi składnikiem (woda do picia jest fluorowana itp). Problemem jest jego przedawkowanie co niestety w obecnych czasach jest bardzo prawdopodobne.  Początkowym objawem nadmiernej ilości są żółtawe plamy, które z czasem ciemnieją. Ponadto mimo wzmocnienia szkliwa, fluor obniża także jakość tkanki kostnej i zębiny co może prowadzić do fluorozy.

Wszystko to przekonało mnie do tego, aby znaleźć sobie pastę, która skutecznie oczyści zęby
 a jednocześnie nie będzie miała fluoru w składzie. Na rynku pojawia się coraz więcej produktów, które oferują takie ekologiczne pasty.



Skład:
- Aqua;
- Calcium Carbonate – właściwości czyszczące;
- Sorbitol – substancja słodząca;
- Gliceryna – utrzymuje odpowiednią konsystencję pasty; zapobiega wysychaniu;
- Colloidal silica – środek polerująco – ścierny;
- Dodium benzoate – konserwant;
-Titanium dioxide – nadaje biały kolor paście;
-Sodium phosphate – substancja przeciwzbrylająca;
- Menthol- substancje smakowo – zapachowe;
- Sodium saccharin – zapobiega powstawaniu próchnicy;
- Green tea extract- ekstrakt z zielonej herbaty;
- Chamomilla recutita extract- działa przeciwzapalnie;
- Maris sal- - wzmacnia szkliwo;
-Propolis exctract- - działanie przeciwbakteryjne;
-Salvia officinalis (sage) leaf extract- jw.
-Cocamidopropyl betaine- środek pieniący, umożliwia równomierne rozprowadzenie składników pasty;
-Krameria triandra root extract- działanie przeciwzapalne, odkażające;
-Echinacea purpea extract- działanie przeciwzapalne, przeciwbakteryjne;
- Aloe extract- ma silne działanie łagodzące antybakteryjne, przeciwzapalne, korzystnie oddziałuje na błony śluzowe;
-Arnica Montana flower extract- działanie bakteriostatyczne, skutecznie leczy zapalenie dziąseł;
-Thymus vulgaris (thyme) Extract- wyciąg z tymianku; działanie bakteriobójcze i grzybobójcze;
-Mentha piperita oil - działanie przeciwzapalne.


W paście znajduje się wiele ekstraktów ziół tj. szałwii, rumianku, jeżówki, tymianku, arniki i propolisu. Pasta dobrze czyści zęby i jamę ustną, pozostawia świeży zapach mięty. Zdecydowanie jestem z niej zadowolona. Koszt to ok. 12 zł. 

Już niedługo na blogu pojawi się post o tajemniczym składniku słodzącym, który niweluje próchnicę. Czy taka kombinacja jest   w ogóle możliwa? 

Pozdrawiam


niedziela, 17 kwietnia 2016

Pożyteczne saprofity? - kilka słów o kuracji drożdżami.

Witajcie J
W przypadku kuracji oczyszczających musimy pamiętać o jednoczesnym wzmacnianiu organizmu. Oczyszczanie organizmu samo w sobie nie jest skuteczne jeśli nie dostarczymy jednocześnie wielu składników odżywczych.  Istotne jest zapewnienie homeostazy. Dziś kilka słów o kuracji drożdżami.




Co to są drożdże?
Zaczniemy stricte biologicznie i niezbyt zachęcająco. Są to jednokomórkowe grzyby, które w sprzyjających warunków błyskawicznie się rozmnażają poprzez pączkowanie.  Drożdże są saprofitami, które uwielbiają podłoża zawierające cukry proste. Ostatnie zdanie nie bez przyczyny o czym dowiecie się w późniejszej części posta.
Wartości odżywcze drożdży
Zawierają bombę witamin oraz składników mineralnych. Ich właściwości wynikają głównie z dużych ilości witamin z grupy B. Każda z nas, dbająca o włosy, skórę i paznokcie świetnie tą grupę witamin kojarzy.  Jest to mocna załoga, która świetnie radzi sobie z odtruwaniem (B6), przeciwdziała odkładaniu się tłuszczu (B7),  eliminuje bezsenność (B3), wzmacnia układ nerwowy (B2) oraz która odpowiada za odpowiednie przetworzenie pokarmu czyli odpowiada za metabolizm organizmu (B1). Ponadto drożdże zawierają także wiele minerałów: cynk poprawiający kondycję włosów i stan paznokci, krwiotwórcze żelazo, selen odtruwający i wspomagający wchłanianie witamin A i E, oraz magnez, który pomaga nam w sytuacjach stresowych. 
Istotna informacja dla wegetarian. Białko, które wchodzi w skład drożdży zawiera białko podobne do białka w mięsie.

Spróbujmy zestawić zbiorcze działanie:
- wspomagają pamięć i koncentrację;
- wzmacniają włosy i paznokcie;
- działają antydepresyjnie;
- skutecznie poprawiają jakość snu;
- likwidują nadwagę;
- korzystnie poprawiają stan cery;
- łagodzą nerwobóle;
- oczyszczają z toksyn poprzez stymulację narządów wydzielniczych i trawiennych.




Z czym to się je

Nagłówek przewrotny ale pamiętajcie, że drożdży nigdy nie wolno jeść na surowo. Cały czas mają one zdolność do rozmnażania a nie chcemy lokatorów,  którzy będą wyjadać najlepsze kąski z naszego pożywienia. Obecność w przewodzie pokarmowym objawiłaby się najprawdopodobniej wzdęciami i bulgotaniem. Prawidłowo należy je zalać wrzątkiem lub mlekiem (jak kto woli). Swoją drogą za jakiś ukaże się post o tym dlaczego możemy całkowicie zrezygnować z mleka. 
Wracając do drożdży, zalanie wrzątkiem jest potrzebne, ponieważ giną w temp. 60 stopni Celsjusza. Zdaję sobie sprawę, że niektórzy z Was nie radząc sobie z zapachem i smakiem będą chcieli je dosłodzić. Ale odradzam, ponieważ nawet słodzenie miodem powoduje utratę selenu, który jest liderem w oczyszczaniu organizmu z toksyn.




Jak stosowałam?

Drożdże zarówno piłam jak i stosowałam te w tabletkach. Najważniejsza jest konsekwencja i cierpliwość. Jeśli planujemy wdrożyć terapię w celu poprawy stanu cery i paznokci może to potrwać dłużej. Organizm jako skomplikowane centrum początkowo zużywa wszystkie dobroczynne składniki tam gdzie jest to najpotrzebniejsze np. aby poprawić pracę trzustki, złagodzić nerwobóle itp. W przypadku gdy sytuacja się unormuje pozostałe witaminy przekazywane są np. do regeneracji skóry, paznokci itp. Z góry ustalona jest właściwa hierarchia ważności. W naszym przypadku wymagana jest cierpliwość. Organizm z pewnością odpowiednio nam się zrewanżuje. Jestem tego pewna!





Moja opinia

Zachęcam do zastosowania. Bez skutków ubocznych (możliwy początkowy wysyp, który z czasem mija) ale jaki to jest problem przy tylu pozytywnych właściwościach? W moim przypadku poprawił się stan cery i urosły paznokcie. Kondycja organizmu jak najbardziej na tak. ;) Chyba stałam się nawet mniej nerwowa w czasie PMS? A to duży pozytyw dla mojego otoczenia ;)  Koszt kuracji jest śmiesznie niski. 1 opakowanie drożdży to cena mniejsza od 1zł. Jedna kostka wystarczyła mi na 2-3 dni. 10 zł to max. za miesiąc stosowania. Opakowanie drożdzy w kapsułkach kosztuje podobnie. 10 zł to odmówienie sobie jednej paczki chipsów i powiedzmy 2 opakowań ciastek. Tak niewiele a jaki pozytywny skutek.


Pozdrawiam serdecznie,
Ruda




środa, 6 kwietnia 2016

Wiosenny przegląd kosmetyczki czyli aktualny ranking produktów do pielęgnacji twarzy i makijażu

Witajcie ;-)

W końcu doczekałyśmy się słonecznych dni. Z tej okazji chciałybyśmy przybliżyć Wam naszą wiosenną, lżejszą pielęgnację i makijaż.

Zimą nasza skóra potrzebowała większej dawki nawilżenia przed mrozem, wiatrem itp.  W tej chwili warto byłoby zdecydować się na kosmetyki o lżejszej formule. Właściwą pielęgnację należy rozpocząć od skutecznego wewnętrznego oczyszczenia np. poprzez picie herbaty z czystka KLIK. Pozbycie się toksyn z układu pokarmowego wpływa na poprawę skóry, włosów i paznokci więc może okazać się, że wcale nie jest potrzebny Wam bardzo kryjący podkład. Dobrze oczyszczony organizm lepiej wchłania substancje mineralne, witaminy z naszego pokarmu i suplementy.
Na zdjęciu znajdują się kosmetyki, które w tej chwili stosuję najczęściej. Nigdy nie umiałam się malować więc kredki do oczu, wymyślne eyelinery zbierają kurz na półce. Czasami zdarza mi się pomalować mocniej oczy na jakieś wyjście ale i tak jest to malowanie ‘minimalne’.



Jeśli chodzi o pielęgnację skóry wspólnym ulubieńcem nadal pozostaje krem z Fitomedu. Świetnie nawilża, nie zatyka porów i ma całkiem niezły skład. Szczerze polecam. Możecie go kupić praktycznie w każdym sklepie zielarskim lub na stronie internetowej.



Dwa mini pudełeczka to testery podkładów z Annabelle Minerals. Zamówiłyśmy z koleżankami i żadna w tej chwili nie jest zawiedziona. Ładnie kryją, są wydajne i nie obciążają skóry, zapewniają świeży, naturalny wygląd bez efektu maski. Annabelle Minerals  proponuje w tej chwili 57 odcieni (wybór jest ogromny). Do głównych zalet powyższych podkładów można zaliczyć ochronę przed UVA i UVB, niestosowanie ich na zwierzętach, minimalny skład (tylko 4 składniki), 100 % składników mineralnych; nie zawierają parabenów, silikonów, parafiny ani składników GMO. Można zamówić pełną wersję, jeśli ktoś jest pewny działania i odcienia. Ja zamawiałam pierwszy raz dlatego skusiłam się na dwa odcienie matujące, które w tej chwili dowolnie mogę ze sobą mieszać.
Do ust stosuję peeling cukrowy (2-3 x w tygodniu) a następnie nakładam balsam do ust z Alterry.

 Z innych naturalnych sposobów skuteczny jest np. miód. Świetnie nawilża skórę i poprzez przyśpieszenie krążenia,  peeling nadaje ustom ładny, zdrowy koloryt.
Jeśli miałabym wybrać jeden produkt do makijażu bez wątpienia byłaby to zalotka. Dzięki niej, używanie tuszu do rzęs zredukowałam praktycznie do minimum. Zalotka jest praktycznym dodatkiem dla dziewczyn, które mają długie, proste rzęsy.
Po prawej rzęsy podkręcone zalotką
 Ja swoją kupiłam za 1 zł na allegro i służy mi już kilka dobrych miesięcy. Mały trik, a spojrzenie nabiera blasku. Pamiętać należy tylko o regularnej zmianie gumeczek. W innym przypadku może niszczyć nam rzęsy.
Po lewej rzęsy podkręcone zalotką

Nowością w kosmetyczce jest bezzapachowy puder ryżowy z Ecocery. Dużym plusem jest skład: nie zawiera parabenów oraz talku. Stanowi wykończenie (o ile można użyć tego słowa, jeśli praktycznie się nie maluję) mojego makijażu. Mam cerę mieszaną ze skłonnością do przetłuszczania i świecenia okolicy T więc na okolice czoła, puder jest niezastąpiony. Konsystencja przypomina mąkę ale nałożony na skórę szybko wchłania się nie pozostawiając śladów. Efektu matu się utrzymuje do kilku godzin.

Jestem pewna, że z podanych wyżej produktów już nie zrezygnuję. W tej chwili oczyszczam się od wewnątrz piciem drożdży (1/3 kostki zalewam wrzątkiem i piję od ponad 2 tygodni). Obyło się bez wysypu, który może pojawić się na początku kuracji a skóra jest w dobrym stanie. Małe niespodzianki pojawiają się jedynie w zależności od cyklu miesiączkowego ale to wszystko w tej chwili jest do opanowania za pomocą naturalnych produktów.


Emila także wybrała swoich ulubieńców (oprócz podkładu mineralnego Anabelle Minerals oraz kremu z Fitomedu) został nim eyeliner z firmy Wibo. „Jestem osobą, która nie wyobraża sobie makijażu bez kreski." Za co polubiłam ten produkt? Konsystencja i pędzelek tworzą naprawdę idealną kreskę, która utrzymuje się wiele godzin. Eyeliner nie rozmazuje się na powiece. Głęboka czerń świetnie podkreśla makijaż oczu.
Ostatnim z moich pielęgnacyjno – makijażowych hitów jest matowa pomadka z Lovely. Utrzymuje się na ustach kilka godzin. Ładny, trwały efekt tworzy z zastosowaniem konturówki, ale bez jej użycia również utrzymuje się dość długo na ustach tworząc idealne matowe wykończenie.
Jak widzicie, każdy z nas ma inne upodobania i wymagania skóry. W naszym przypadku jednogłośnie ulubieńcami został krem z Fitomedu oraz podkłady mineralne z Annabelle.  Tworzenie takich rankingów pozwala w pewien sposób ograniczyć  liczbę kosmetyków,  które mamy. Daje szansę posegregowania własnej kosmetyczki z produktów bez których nie potrafimy żyć a produktów, które zajmują bezcelowa miejsca. Więcej informacji o skutecznej redukcji kosmetyków pisałyśmy w tym poście KLIK.



poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Minimalistka w erze konsumpcjonizmu - skuteczne rady na ograniczenie liczby kosmetyków.

Według badań Agencji Informacyjnej Newseria Lifestyle na zakupoholizm w Polsce cierpi 2-5 % społeczeństwa.Stawiam w ciemno, że w tej grupie zdecydowanie przeważają kobiety i ich uzależnienie od masy kosmetyków do pielęgnacji, makijażu, ubrań itp. Nie można popadać w skrajność bo dużo jest kobiet, które kupują pod wpływem impulsu, okazji ale nie jest to typowy zakupoholizm. Każda z nas lubi trafić na wyprzedaże czy dodatkowe promocje. Istotne jest, aby do takich zakupów podejść z głową i rozsądnie je sobie zaplanować. 

Jeśli chodzi o mnie, nigdy nie miałam rozrzutnej ręki ale czasami zdarzało mi się kupować coś pod wpływem chwili, ładnego opakowania, dodatkowej zniżki. Tak boom na zakupy dopadł mnie w chwili gdy stałam się włosomaniaczką (kilka lat temu). Trafiłam na bloga Anwen (pewnie znacie to też z własnego doświadczenia) i kupowałam jednocześnie kilka odżywek, maski itp.  Prawda jest taka, że stosując kilka rzeczy naraz nie byłam w stanie wyłapać jak pojedynczo wpływały na stan włosów. W tej chwili mocno to ograniczam za pomocą kilku sposobów.

1)      Planowanie listy zakupów.
Przed zakupem zaplanuj listę produktów, których potrzebujesz. Czy potrzebny Ci jest kolejny lakier do paznokci w prawie identycznym odcieniu czy maska do włosów, kiedy na półce zostaje jeszcze kilka podobnych produktów? Flow sklepowe najczęściej jest tak rozplanowane abyśmy przespacerowały się po całym sklepie zanim znajdziemy to co potrzebujemy, jednocześnie trafiając na „rewelacyjne” rabaty. Przygotowana lista pozwala poczuć nam się pewniej i w znacznym stopniu redukuje liczbę kupionych produktów.

2)      Sprawdzanie opinii np. na KWC.
Przed zakupem sprawdź opinie np. na stronie KWC (Kosmetyk Wszech Czasów) lub na różnych blogach. Pomijam wpisy sponsorowane ale w tej chwili niektóre produkty są opisane w taki rzetelny i profesjonalny sposób, że jestem w stanie uwierzyć, że dana osoba wie co pisze i potrafi wyłuskać wady.

3)      Odrzucanie sugestii tj. reklama, opakowanie itp.
Odrzucamy wizję reklamy, ładnego opakowania, zapachu i wizji producenta. To wszystko właściwie nie jest dla nas teraz ważne. Jedynym istotnym aspektem jest SKŁAD. Nic poza tym. Dobry skład to krótki opis. Z reguły są umieszczone w pozycji od największego stężenia do najmniejszego. Utarło się stwierdzenie, że składniki umieszczone za zapachem (perfum) występuje w kosmetyku w znacznie znikomej ilości.

4)      Denkowanie produktów.
Na wielu blogach pojawiają się cykliczne akcje o zużywaniu produktów. Można założyć sobie np. miesiąc lub kilka tygodni na wykorzystanie produktów, których mamy za dużo. Niektórych motywuje samo przyłączenie się do aukcji, inni fotografują zużyte produkty. Zależy co na kogo działa.

5)      Prowadzenie zapisu wydatków np. w Excelu.
Po miesiącu podliczenie kwoty co poniektórych może przyprawić o drżenie serca i skutecznie zachęcić do planowania rozsądnych zakupów.

Sama idea minimalizmu nie polega na tym, że od dziś wyrzucamy większość produktów, które posiadamy. Z pewnością jednak znajdą się kosmetyki bez których możemy się obejść. Jak we wszystkim zalecany jest złoty środek. Mamy jedynie o tyle trudniejszą sytuację, że żyjemy w erze szeroko pojętego konsumpcjonizmu, gdzie wmawiane jest nam, że więcej znaczy lepiej. 

niedziela, 20 marca 2016

Peeling kawowy - kobiecy sprzymierzeniec w walce z cellulitem

Peelingi są zabiegami, które powodują złuszczanie naskórka na różnych poziomach . W kosmetologii istnieje kilka podziałów w zależności od rodzaju zastosowanego preparatu i intensywności. Korzystając    z wolnego popołudnia urządziłam sobie domowe Spa. Według mnie, najlepszym peelingiem, który możemy przygotować sobie w domowym zaciszu jest kawowy.



Działanie peelingu:

  • skuteczne działanie antycellulitowe dzięki obecności kofeiny, która odprowadza zbędną wodę z komórek skóry;
  • złuszczanie martwego naskórka dzięki czemu skóra staje się oczyszczona i lepiej wchłania substancje odżywcze;
  • pobudzenie mikrokrążenia krwi; lepsze dotlenienie komórek skóry;
  • wydalanie toksyn dzięki odnowie komórkowej.




Kilka istotnych informacji:

Peeling powinniśmy stosować regularnie. Tylko systematyczne działanie może przynieść zadowalające efekty. Do lata pozostało nam 3 miesiące więc uważam, że to wystarczający okres, aby poprawić na stałe stan naszego ciała. Peeling powinniśmy stosować raz, dwa razy w tygodniu.

Ze względu na obecność kofeiny i pobudzenie krążenia, peelingu lepiej nie stosować wieczorem. Możemy mieć problem z zaśnięciem. Ja u siebie w ogóle tego nie zauważyłam a stosuję przeważnie taki peeling przed snem. Mimo wszystko uprzedzam lojalnie, że może tak wpływać na niektóre osoby.

Peeling możecie sobie udoskonalić. Wszystkie przydatne produkty odnajdziemy w kuchni. Do peelingu można dodać cynamon (uwaga dla osób z naczynkami), sól gruboziarnistą lub kilka kropel olejku (np. oliwy z oliwek, oleju kokosowego itp.) Cynamon wspomaga naszą walkę z cellulitem. Sól spowoduje ‘ostrzejsze’ ścieranie a oliwa pozwoli zrezygnować z późniejszego smarowania balsamami itp.



Przygotowanie peelingu:

W Internecie spotkacie się ze stosowaniem zaparzonej kawy. Z czystego lenistwa, najczęściej używam zmielonych ziarenek (niezaparzonych)  z dodatkiem np. cynamonu. Skóra po peelingu jest niewiarygodnie miła w dotyku, nawilżona i bardziej jędrna. Żaden produkt sklepowy nie dawał u mnie takich efektów. Taki peeling można zakończyć naprzemiennym prysznicem. Powoduje rozszerzanie i zwężanie naczyń włosowatych. Dzięki temu toksyny odrywają się od ścianek naczyń    i są wypychane z nadmiarem łoju z organizmu.


Bałagan po kawowym spa występuje zawsze. Co prawda staram się nakładać tylko tyle kawy ile potrzebuję ale zawsze trochę gdzieś mi się odsypie. W każdym bądź razie, efekty po peelingu są bardzo zadowalające a brudna wanna to przy tym już mały pikuś.  :)

Stosowaliście peeling kawowy? Jakie efekty?

Pozdrawiam,
Ruda :)

czwartek, 17 marca 2016

Dlaczego warto wybierać pieczywo ProBody?

Cześć Kochani ;)
Ostatnio trochę zaniedbałyśmy dodawanie postów. Niestety pochłonął nas natłok obowiązków. Pisanie pracy inżynierskiej, zajęcia na uczelni, życie prywatne. Trochę się tego nazbierało. Postaramy się uaktywnić na nowo ;)

Dziś przygotowałam dla Was bardzo fajny i przede wszystkim trochę inny post. A mianowicie temat pieczywa. Dlaczego warto spożywać chleb ProBody? :)
O chlebku dowiedziałam się od koleżanki, która już od dłuższego czasu jest jego fanką, stąd i ja postanowiłam go również spróbować :) 
Już od dawna staram się zdrowo odżywiać, a od niedawna rozpoczęłam ponownie swoją przygodę z siłownią,  tak więc pieczywo ProBody to coś dla mnie :)


Zalety ProBody:
  • Zawiera około 90% mniej węglowodanów i około 300% więcej białka niż zwykłe chleby pszenne
  • Pieczywo o niskim indeksie glikemicznym - 33,5. Dzięki temu pasuje do niskowęglowodanowego sposobu odżywiania się
  • Bardzo długo zachowuje świeżość.

Skład ProBody: białko pszenne; mąka sojowa; składniki pełnoziarniste: orkisz, pszenica; nasiona: siemię lniane, słonecznik, sezam; błonnik jabłkowy.

Korzyści spożywania żywności ProBody:
  • Zwiększa wytrzymałość organizmu
  • Uzupełnia zapasy glikogenu mięśniowego po wysiłku fizycznym
  • Zwiększa uczucie sytości, przez co pomaga w utracie masy ciała.




sobota, 27 lutego 2016

5 powodów, dla których warto pić czystka


W nawiązaniu do posta o sposobach oczyszczania organizmu (http://ecofuturewomen.blogspot.com/2016/02/kilka-skutecznych-sposobow-na.html) chciałabym przedstawić Wam przedstawić jednego z bohaterów tamtej wiadomości.
 W ostatnim czasie herbata z czystka zyskała dużą popularność. Już w 1999r. Cistus Incanus został okrzyknięty rośliną roku. Herbatę z czystka pijemy regularnie od kilku miesięcy.
Poniżej przedstawiamy kilka faktów, dla których warto sięgnąć po ten napar:

1.) Zwiększa odporność organizmu. Herbata z czystka jest bogata w polifenole. Polecana jest w okresie przeziębień, grypy. Ponadto zwalcza stany zapalne (kaszel, przewlekłe bóle zatok);

2.) Korzystnie działa na trądzik (przyśpiesza gojenie ran, oczyszcza skórę od wewnątrz);

3.) Skutecznie oczyszcza z toksyn (poprzez wiązanie kadmu w organiźmie);

4.) Poprawia higienę jamy ustnej (śmiało stosujcie czystek jako zamiennik drogeryjnych płynów do płukania ust). Czystek wpływa pozytywnie na wybielanie zębów.

5.) Redukuje nieprzyjemny zapach potu.


Czystek możecie znaleźć w sklepach zielarskich i dobrze zaopatrzonych sklepach spożywczych. Koszt 100 g czystka waha się w granicach 7-10 zł.